Ostatnio wcale nie mam czasu ani na robótki ani na prowadzenie bloga.Do komputera zasiadam co drugi dzień i to tylko po to by sprawdzić pocztę, nie zaglądam na inne blogi i jestem 100lat do tyłu ze wszelkimi nowinkami.Ale nie, nie leniuchuje...tylko chyba porwałam się z motyka na słońce...jeśli mowa o motyce to nawet dosłownie:D bo ostatnio władam nią coraz skuteczniej ba nawet lepiej niż szydełkiem. A podobno nie rokowałam najlepiej w tej kwestii bo znana byłam wśród znajomych jako typowy mieszczuch i nie jedna osoba moja decyzję o wyprowadzce na wieś skwitowała wymownym popukaniem się w głowę a w łagodniejszych przypadkach wzruszeniem ramionami.
No ale stało się mieszkam na wsi i rewelacyjnie się tu czuje...taka bez makijażu, super fryzury no i umalowanych paznokci.... z motyką czy konewką w rękach...
Z radością sieję , sadzę, grabię...doglądam czy "równo" rośnie...wiodę żywot sielski....
Jest jeden problem ...z moim kolejnym uzależnieniem sobie nie radzę...bo ja lubię dużo...za dużo..Tak jak jeszcze nadal z włoczkami , których do końca życia nie przerobie...tak teraz z roślinkami...nasiałam tego w czym tylko się dało ....a teraz przesadzam...przesadzam ...przesadzam...Małe to to więc chwalić się nie ma czym specjalnie ale juz oczami wyobraźni widzę jak to w pełni lata wyglądać może...
Wtedy z czystym sumieniem w cieniu parasola robótkom się będę mogła poświęcić.
Pergolę małżonek zrobił ...ja jestem szczęśliwa a On niezadowolony bo podobno lepiej mogłaby wyglądać... i całe szczęście ,że tak myśli bo następna ma być lepsza , ładniejsza i bardziej dopracowana:) Idąc tym tokiem myślenia przy sprzyjających okolicznościach do końca lata będę totalnie "zapergolowana".I super bo po ostatniej wizycie w jakimś hipermarkecie okazało się ,że mała pergolka ze skrzyneczką kosztuje 180 zeta i jest o połowę mniejsza niż ta , która mi Piotrek zrobił,a że brzydsza to nawet nie wspomnę..



Zrobiłam jeszcze parę fotek mojej rośliności...szkoda,że skalniak nie obfocony bo wygląda zdecydowanie lepiej niż rok temu...nic straconego..





A na koniec słowko o Cezarku...Rozrabia jak diabli...kradnie rękawiczki..roznosi buty po całym podwórku ale nie gryzie tylko jak na razie oblizuje i wyleguje się na swieżo posadzonych roślinkach ...a wygląda tak niewinnie:D
