...

wtorek, 28 lipca 2009

Robótki leżą a kobea kwitnie.

Wbrew moim wcześniejszym obawom, moja kobea kwitnie!Rośnie jak oszalała i bardzo mnie cieszy jako początkującą ogrodniczkę:D Zabrakło jej nawet pergoli, która ma 2m wysokości i pnie sie teraz po prowizorycznie zawiązanych sznurkach:)

To według mnie niesamowita roślinka. Fazy rozwoju kwiatów są fascynujące. Najpierw "wiatraczki" Później seledynowe kwiaty, dalej blade fioletowe a na końcu ciemnofioletowe.












Na dzisiaj niestety tylko tyle. Robótki leżą bo zawalona jestem ogórkami i innymi płodami rolnymi z naszego ogrodu , które wymagają przetworzenia na zimę:))

Dziekuję wszystkim , którzy do mnie zaglądają .

sobota, 25 lipca 2009

Blogowe wędrówki:)))

Już od kilku dni nic mi się nie chce, wymówki mam niezłe bo to za gorąco i jak tu życ jak na dworze w cieniu 35 stopni. Dziś znów pada i też jestem usprawiedliwiona:D
Powędrowałam sobie troszkę po necie i po blogach w poszukiwaniu inspiracji.
Inspiracji nie znalazłam ale znalazłam to:




Znalazłam TU




Te fotki znalazłamTu


Więcej zdjęć tutaj

I jeszcze takie

TUznalezione
TU


Zdjęcia pochodzą z tego bloga
Wystarczy juz chyba tego wariactwa na dziś:))
Proponuje głosowanie na najbardziej odjazdową fotkę?!

czwartek, 16 lipca 2009

Bolerko skończone!!

Nareszcie! Niestety efekt końcowy nie zadowala mnie dostatecznie. Spróbuję zrobic jeszcze jedno ale innym sposobem.
Dla zainteresowanych Osinki dziergaja też to bolerko
temat bolerka na forum u Maranty
Od Moje prace

Od Moje prace

Od Moje prace

Od Moje prace

Od Moje prace


I Cezar "podziwiający" moje dokonania szydełkowe

wtorek, 14 lipca 2009

Bolerko

........

To bolerko siedzi mi już w głowie i na sumieniu chyba ponad miesiąc. Podjęłam nawet próby wydziergania ale jakoś nie mogę dopasować ilości motywów do grubości włoczki i odwrotnie. Pierwsza wersja była malinowa i wyszła o wiele za duża , już została spruta. a szkoda bo w kolorze malinowym bolerko prezentowałoby się rewelacyjnie. Druga próba była w czerni. rozmiar na większego krasnoludka lub chudego Pigmeja...nadal zalega w szafie. Dziś podjęłam kolejna próbę też w czerni ale inną włóczką...Zrobiłam nawet kawałek ale nie pokazuje,żeby nie zapeszać.Obawiam się ,że prędko to nie nastąpi bo jakoś nie mam do niego serca.Zresztą zobaczymy...


Znalazłam jeszcze parę fajnych ciuszków godnych wg mnie wydziergania ale niestety bez schematów. Chyba poczekam aż ktoś je rozpracuje bo moje umiejętności są jeszcze zbyt skromne)




To teraz jeszcze słowko o mojej innej pasji kwiatach.
Moja kleoma ciernista prawie kwitnie. Pierwszy raz ją posiałam i się nią zachwyciłam...
Od Moja roślinność

Od Moja roślinność


Dzwonki irlandzkie równiez debiut w moim ogrodzie
Od Moja roślinność

Rącznik zwany również kasztanowcem
Od Moja roślinność

I jeszcze sporo innych roślinek oczekujących na "obfocenie"

Miłego wieczoru. Dziękuję,że do mnie zaglądacie. Zmykam dziergać to nieszczęsne bolerko.

poniedziałek, 13 lipca 2009

Top i torebka

Dzisiaj dostałam od siostrzenicy zdjęcia wcześniej wymienianego topu i torebki i zgodnie z obietnicą zamieszczam. Torebkę zrobiłam z bawełny z odzysku szydełkiem nr 3,5 i pragnę zaznaczyć ,że jest to moja pierwsza szydełkowa torebka.
Top to akryl kartopu sena i szydełko nr 2,5, zużyłam niecałe 10 dag pozostałą resztkę z tuniki. Zdjęcia niestety nie najlepszej jakości bo zrobione komórką .
Bloger coś dzis szwankuje...nie mogłam normalnie dodać zdjęć bo przeszkadzał jakiś błąd wewnętrzny ,może limit na picassie wyczerpany. Nie mam dziś siły na zmagania z blogerem, jutro się tym zajmę ..



Na dziś to tyle , idę wypocząć, jestem zmęczona jak diabli. Cały dzień "pomagałam" mężowi sprzątać garaż.To znaczy zarządziłam sprzątanie i nadzorowałam przebieg prac:D
Miłego wieczoru

UPDATE:
Zdjęcia już poprawiłam , mam nadzieję ,że teraz są widoczne:)

niedziela, 12 lipca 2009

Rodzic jedynaka

Mat pojechał na tydzień do babci.Wczoraj pełna optymizmu i wielu planów nicnierobienia i robienia wszystkiego zarazem go odwiozłam pomachałam na pożegnanie i z zapałem zabrałam się za porządkowanie ogrodu bo tak zarósł chwastami,że coś strasznego. Cezar został z nami bo oddawanie dziecka i psa byłoby szczytem lenistwa o ile dziecko już jest prawie mężczyzną i nie sprawia wielu kłopotów to pies jest raczej szczególnej troski.Przekonałam się o tym już wczoraj wieczorem. Cezar łaził jak struty . co chwilę zaglądał czy przy bramie nie ma przypadkiem Mata, nie przeszkadzał mu padający deszcz i ciągał mnie do samochodu chyba w wiadomym celu ...jego pana miałam mu przywieźć!!. Mnie się ten nastrój wczoraj się nie udzielił ale dziś... leje deszcz a ja łażę z kąta w kąt...próbowałam coś wydziergać ale jakoś weny nie posiadam...pooglądałam blogi.. pogapiłam się w telewizor tak dosłownie bo jedyne co pamiętam to ,że widziałam "Maję w ogrodzie"....pobawiłam się z Cezarem..a późnym popołudniem to i mojego męża wzięło...wyciągnął wiatrówkę i strzelał do puszek ,ja też sobie postrzelałam z nudów...nawet RAZ trafiłam co wcale nie poprawiło mi humoru. Dobrze ,że niedziela już się kończy jutro znajdę sobie jakąś robotę i tydzień zleci.Jak znam życie Mat dłużej u babci nie posiedzi raczej porwie ją do nas ....nie ma to jak lato na wsi.


W poprzednim poście chwaliłam się ,że robię torebkę..zrobiłam ale ma już nową właścicielkę, jest nią moja siostrzenica, jak zrobi fotki to chętnie je pokaże.Zabrała torebkę jeszcze mokrą i jak bardzo było mi miło jak zaraz coś do niej upchnęła, ubrała się w wydziergany przeze mnie topik i gdzieś poleciała. Chyba była zadowolona.
Robię dla niej jeszcze jedną letnia bluzeczkę ale marnie mi idzie...zdecydowanie mam więcej chęci do pracy jak mam dom pełen ludzi...

Parę dni temu wybraliśmy się do źródełka św. Mikołaja to zaledwie kilka kilometrów od nas ...piękna okolica i cudne widoki...
Można o nim przeczytać
TU
Zrobiłam nawet kilka fotek











Co jakiś czas postaram się pokazać inne piękne miejsca w moich okolicach.
Pozdrawiam
Miłego wieczoru