...

wtorek, 3 marca 2009

To tylko pies???

Pewnie wiele osób tak sobie pomyśli.Dla mnie , dla nas był to niemal członek rodziny.
Zwierzę wierne , ciepłe, przyjazne, wesołe.Jeszcze dziś był ...teraz już go nie ma.Pozostała pustka,smutek .... wielki worek karmy ... jego koc, na którym się wylegiwał w oczekiwaniu na pieszczoty.
Pamiętam dzień, kiedy mój mąż przyniósł do domu małą kuleczkę, śliczną , czarną.Borys był słodki mimo to nie chciałam go...nie prawda chciałam ale nie chciałam znów się przywiązywać to zwierzaka, bo wiem jak boli jego strata, bałam się ,ze tak jak nasz poprzedni pies zachoruje i odejdzie.Ale stało się pokochałam go całym sercem, nie tylko ja...potrafił mimo swojej niesforności zaskarbić sobie uczucia wszystkich.
Jednak gdzieś w mojej podświadomości czaił się lęk ,że coś mu się może przytrafić...staraliśmy się o niego zadbać...Zawsze zamykałam za sobą bramę, żeby przypadkiem nie wpadł po samochód..wydawało mi się ,że na szczelnie ogrodzonym podwórzu nic mu nie grozi...Myliłam się niestety...Zginął w beznadziejny sposób, próbował przeskoczyć ogrodzenie i zawisł obroża na płocie...Wypuściłam go z domu zaledwie chwilę wcześniej ...to był moment ..
Chyba nie wiele rzeczy jest gorszych od takiego widoku i świadomości, że nic już nie można było zrobić..Tak bardzo mi go żal ...

1 komentarz:

Komentarze dodają mi skrzydeł :)) Zostaw choć słówko :))