...

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Pomysłu brak...

Długo nic nie pokazywałam i dziś też nie mam nic nowego... Najgorsze jest to,że nawet nic nie dziergam.
Jestem przywalona problemami i jakoś szydełko ani druty nie są już odskocznią...
Wywnętrzać się nie będę bo to nie w mojej naturze...a szkoda może byłoby mi lżej...
Zaglądam na Wasze blogi ale nic nie pisze bo wcale mi się gadać nie chce:((
Podziwiam w milczeniu...Wkrótce mam nadzieje wrócę do życia i robótek...
A Wy dziergajcie z radością...
Do miłego...

9 komentarzy:

  1. jesteś doskonała w tym co robisz!

    i aż za dobrze wiem jak to czasami jest...................
    eh.
    uśmiecham się do ciebie promiennie przez te wszystkie chmuszyska...

    OdpowiedzUsuń
  2. Da się jakoś pocieszyć? Wirtualnie dobre fluidy wysyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Głowa do góry! Jutro będzie lepiej
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Wam ! Jesteście kochane!Nic tak dobrze nie działa jak pochwały i dobre fluidy:)))Chociaż na chwile zapomniałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. A może potrzebujesz konkretnej pomocy? Wspomaganie wzrokiem i ciepłym myśleniem, co oczywiście czynię, jakoś mi jednak nie wystarcza, może jednak jesteśmy w stanie pomóc ci jakimś działaniem? Pamiętaj, że po drugiej stronie monitora żyją żywi ludzie, którzy mogą i czasem nawet chcą pomóc!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspomaganie wzrokiem i ciepłym myśleniem musi wystarczyć. Muszę swoje problemy rozwiązać sama.A największym problemem jest samochód a właściwie jego brak. Rozsypała mi się skrzynia biegów, jeszcze wczoraj miałam nadzieje,że go jakoś uratują. Ale niestety naprawa przewyższa dwukrotnie jego wartość!!! a skrzynia nietypowa ,że na zadnym szrocie takiej nie znaleźlismy , zresztą kupowanie takiej rzeczy przez net nie ma sensu...pomnaża tylko koszty..I jestem w miejscu , które jeszcze niedawno było moim edenem a bez samochodu jest klatką... prawie więzieniem. Wszędzie daleko a autobus na tym końcu świata jeździ raz dzienne.
    Cały czas myślę...muszę coś wymyślić do niedzieli..Dobrze ,że nie jestem w tym sama..mam wspaniałego męża ale i on pewnych rzeczy nie jest w stanie przeskoczyć... Zahartowałam się w życiu bo wiele razy byłam poddana próbom przez los....ale ile można..
    Dziękuję za dobre chęci ale sama muszę się tym uporać..

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem...do wczoraj byłam w podobnej sytuacji, zachciało mi się życia na wsi no i mam swoją ciszę i spokój. Ale wszędzie daleko, daleko do sklepów...daleko mają dzieci do szkoły. W czerwcu pijany kierowca skasował nam samochód, nie opłacało się go naprawiac..koszty naprawy przekroczyły by wartośc samochodu. W lipcu udało mi się w końcu zdac prawo jazdy ale cóż z tego jak nadal nie miałam czym jeździc. Podjęliśmy decyzję..samochód 7 osobowy stoi na podwórku od wczoraj, nie wiem czy podołamy temu wyzwaniu...będzie ciężko ale jestem dobrej myśli. Pociesza mnie tylko to że w końcu całą moja czwóreczkę dzieci będę mogła zawieźc w końcu na drugi rok na ich pierwsze w życiu wakacje. Bo w 5 osobowym nie dało się tego zrobic. Trzymaj się cieplutko, a ja trzymam za Was mocno kciuki żeby udało sie rozwiazac wszystkie problemy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już mam autko!!! Stare ale jeżdzi jestem bardzo szczęśliwa:))))
    Dziekuje za wszystkie ciepłe słowa i pozytywna energię. Basiua do Ciebie wcale nie moge sie dostać:((

    OdpowiedzUsuń

Komentarze dodają mi skrzydeł :)) Zostaw choć słówko :))